Stać się wilkiem morskim
Kiedy wchodzisz na pokład żaglowca jako szeregowy członek załogi, to wstępujesz na wyższy poziom wtajemniczenia. Na pokładzie żaglowca muzyka i śpiew są na porządku dziennym, ale na sączenie piwka podczas rejsu nie ma co liczyć. Ogromna odpowiedzialność spoczywającą na barkach kapitana stawia go zaraz po Bogu jako osobę decyzyjną.Pierwszy rejs jest niejako testem naszych umiejętności podporządkowania i wykonywania rozkazów. Jeśli go przejdziemy możemy być pewni że nie będzie to nasz ostatni rejs pod żaglami. Każdy żaglowiec i jego kapitan ustala pewne rygory, którym powinien podporządkować się każdy z załogi. Przed decyzją o takiej formie rejsu warto się z tymi wytycznymi zapoznać, aby uniknąć niemiłych niespodzianek. W końcu rejs ma być przyjemnością a nie udręką.
Nie mamy co marzyć o luksusach na takich żaglowcach. Nie ma osobnych luksusowych kabin. Mieszka się w kilkunastoosobowym kubryku z jedną wspólną łazienką. Oczywiście takie warunki poza minusami braku np. ciepłej wody posiadają też ogromne plusy. Pełna integracja uczestników wyprawy wpływa na zacieśnienie więzi i pełnej współpracy na morzu. Tak, tak jeśli ktokolwiek myślał, że płynąc nic nie będzie robił, myli się ogromnie. Wchodząc na pokład żaglowca stajemy się załogą, która pracuje na równi z innymi uczestnikami wyprawy. Jako członek załogi zostaje się przydzielonym do określonej wachty. Zwijanie bądź rozwijanie żagli sterowanie statkiem pod okiem bardziej doświadczonych członków wyprawy czy pomoc przy posiłkach. Po wypłynięciu w morze jest niewiele czasu na odpoczynek. Niezależnie od tego czy rejs potrwa weekend, pięć dni czy tygodni mamy okazję zakosztować tego, co określa się mianem prawdziwej morskiej przygody.